Kategorie
Degustacje

Warka #43. Piwo internetowe (belgian blond) | Część 4 | Degustacja

Próbuję piwo, które sam uwarzyłem.

Zobacz Warka #43. Piwo internetowe (belgian blond) | Część 3 | Fermentacja i butelkowanie

https://youtu.be/ZZhU-XiwR4A

Pobierz MP3

Zobacz Warka #43. Piwo internetowe (belgian blond) | Zbiorczy wpis

Kategorie
Degustacje Podcast

Warka #40. Powstał jak penis z popiołów | Część 4 | Degustacja

Ostatnia część w serii o 40 warce.

Zobacz Warka #40. Powstał jak penis z popiołów | Część 3 | Fermentacja i butelkowanie

Pobierz MP3

Zobacz Warka #40. Powstał jak penis z popiołów | Zbiorczy wpis

Kategorie
Degustacje Podcast

Warka #42. IPA Amarillo i IPA Cascade | Część 3 | Degustacja

Próbuję piwo ze swojej 42 drugiej warki. Fajne to próbowania, bo to są 2 piwa. Jak to się stało, że z jednej warki mam dwa różne piwa, to odsyłam do poprzednich odcinków, a tu zapraszam do obejrzenia i wysłuchania co mam do powiedzenia o tych piwach.

Zobacz Warka #42. IPA Amarillo i IPA Cascade | Część 2 | Dzień warzenia

Pobierz MP3

Zobacz Warka #42. IPA Amarillo i IPA Cascade | Zbiorczy wpis

Kategorie
Degustacje Podcast

Warka #41. Powstał jak penis z popiołów v.2 | Część 4 | Degustacja

Do dziś nie mogę się zdecydować, która cześć tego hobby jest najfajniejsza. Czy samo warzenie piwa, czy też jego picie. Skłaniam się jednak do warzenia, bo przecież wypić piwo potrafi każdy, a wypić piwo, któego sam sobie nawarzysz potrafiątylko najwięksi twardziele. I właśnie w tym filmie ponisą odpowiedzialność za to czego sobie nawarzyłem. Zapraszam na degustację piwa z 41 warki i porównanie z 40 warką, bo to w założeniu były podobne piwa, a jakże różne.

Pobierz MP3

Zobacz Warka #41. Powstał jak penis z popiołów v.2 | Zbiorczy wpis

Kategorie
Degustacje Podcast

Warka #39. SMSH Loral | Część 4 | Degustacja

Zakończenie serii. W tej branży ten koniec jest w sumie najprzyjemniejszy. W ogóle to jest fajenie, że to tak zmierza wszystko do punktu kulminacyjnego, który nie jest w środku opowieści, tylko na jej końcu. Zatem prezentuję zwieńczenie 39 warki, ostatni akcent, ale jednocześnie chyba najważniejszy. To nic, że degustacja jest prawie rok po uwarzeniu tego piwa. To nic… No może nie to nic, ale trudno.Tym filmem jednocześnie czyszczę kolejkę starych materiałów i kolejne powinny pojawiać się już na na bieżąco.

Kategorie
Degustacje Podcast Receptury

Warka #39. SMSH Loral | Zbiorczy wpis

Część 1 | Receptura

Tym razem SMSH (chyba czyta się to smasz). Single Malt Single Hop, czyli piwo z ekstremalnie prostą recepturą – jeden słód jeden chmiel. Najczęściej takie rzeczy stosuje się, gdy chcesz sprawdzić jakiś chmiel. Żeby nie przykryć go innymi smakami i zapachami stosuje się jak najprostszą recepturę. Ja miałem właśnie taki chmiel. Loral. Dostałem małą paczkę na festiwalu piwowarów domowych i postanowiłem właśnie sprawdzić co to jest. Dlatego receptura jest tak prosta, ale jak ktoś chce zobaczyć i posłuchać, to zapraszam.

Kategorie
Degustacje Podcast

Warka #36. Fruit Ale | Część 6 | Degustacja

Najprzyjemniejsza część całego procesu, czyli degustacja, zebranie plonu zasianego dwano temu.

Kategorie
Degustacje

Multi kulti, czyli amerykańska pszenica spłynęła po podniebieniu


Multi Kulti

Zaległa degustacja z pamięci i bez zdjęcia. Nie ma czasu. Skąd Multi kulti? Nazmyślałem, że chińska pszenica, hiszpańskie pomarańcze itp i polski piwowar. Jedno z najfajniejszych moich piw. Bardzo letnie. Leciutkie, orzeźwiające. Świetny zapach. Wszystkie te rzeczy, które były w klasycznej pszenicy (kolendra, skórki cytrusów) i dodatkowo amerykańskie chmiele. Świetne zestawienie. Dużo bardziej gorzkie od klasycznego witka, bo chmielenie było takie moje, solidne. Wyszło świetnie. Szkoda, że tak mało.

Kategorie
Degustacje

Leśny dziad z kielicha


Leśny Dziad

Karuzela dzisiejszych wpisów ruszyła i kręci się, kręci się koło za kołem. Nie ma czasu na postoje. Wpis też mógłby pojawić się tydzień temu, ale się nie pojawił i dobrze, bo mam nowe wrażenia. Spróbowałem Leśnego Dziada i tak się zaprezentował.

Pierwsza degustacja była tydzień temu, podczas warzenia american stoutu. Nawet można o tym posłuchać w podcaście. Dziś wypiłem kolejną butelkę i mam nowe wrażenia.

  • Wygląd

Piękna, biała czapa piany. Dosyć solidna. Piana to jest coś, co mi się udaje chyba zawsze. Albo bardzo często. Trudno mi sobie przypomnieć moje piwo, które by miało niską pianę. Kolor bursztynowy, lekko opalizujące. Oczywiście nie jest to przejrzystość koncernowego lageru, ale piwo całkiem czyste. Natomiast jak zawsze powtarzam, że jest to parametr, na który najmniej zwracam uwagę.

  • Zapach

UWAGA! NIE PIJ ZMROŻONEGO! Tak jak koncerny prześcigają się w umieszczaniu na swoich opakowaniach wskaźników temperatury, które pojawiają się przy 4 stopniach, w reklamach piwo trzymane jest w lodzie, tak ja uprzedzam, że prawdziwe, dobre piwa temperatury się nie boją. W Leśnym Dziadzie doświadczyłem tego na własnej skórze. Przy pierwszej degustacji wyciągnąłem piwo prosto z lodówki i od razu przelałem do kielicha. Piwo było smaczne, orzeźwiające, ale prawie nie pachniało. Nawet zacząłem mówić w podcaście, że jestem zawiedziony, bo przecież i słód wędzony i te pędy sosny, a tu nic. Ale od minuty mijały, piwo się ogrzewało i w końcu oddało piwowarowi co piwowarskie. W końcu zaciągnąłem się lasem. Bardzo wyczuwalne aromaty żywicy sosnowej. O to chodziło. Nota bene długo nie mogłem domyć fermentora po tej filtracji przez pędy. Ścianki były klejące od żywicy. W pierwszej degustacji byłem zawiedziony brakiem zapachu dymu. W końcu 2/7 zasypu to był słód wędzony bukiem. Ale za drugim razem wędzonkę już poczułem. Subtelna i przyjemna. Myślę, że powinna przejść przez nos nawet laikowi.

  • Smak

Grzeje w przełyk. Zaskakujące, bo alkoholu w tym piwie nie jest zbyt dużo. Zatem co grzeje? Nie wiem, ale to jest miłe. Goryczka solidna, taka jak lubię. Wydaje mi się, że ostatnio coraz lepiej udaje mi się utrzymać w ryzach moją szufelkę od chmielu. Wędzony słód wyczuwalny.

  • Podsumowanie

Jestem zadowolony. Udane piwo. Zdecydowanie udało mi się osiągnąć leśny charakter. Jest i dym i zapach sosnowy. Będę popijał z przyjemnością.

Kategorie
Degustacje

Archeologia piwna: Biurowe bo z kawą


Biurowe piwo raz jeszcze

Wyciągnąłem z piwniczki piwo, które prawie dokładnie rok temu przelewałem w butelki (2016-06-10). Ekstremalnie kawowy stout. Kawa była tam sypana zarówno do kotła, jak i na cichą fermentację. Bazą było coś, co można nazwać dry stoutem, może nieco mocniejszym, bo 15,7 BLG. Pamiętam, że bardzo mi to piwo smakowało, że było mocno kawowe, zarówno w zapachu, jak i w smaku. Zatem sprawdzę, jak smakuje po roku.

Oczywiście nie ma możliwości, żebym dokładnie pamiętał, jak to piwo smakowało kiedyś, ale trochę posiłkując się opisem z pierwszej degustacji, trochę pamięcią spróbuję porównać piwo dzisiejsze, z tym sprzed roku. Ale bardziej będzie to opis dzisiejszej degustacji. Z opisu wynikało, że przy pierwszej degustacji miałem bardzo ładną pianę. Tym razem piana była bardzo uboga i szybko zniknęła. Kolor oczywiście dalej bardzo ciemny, bo w tym aspekcie trudno oczekiwać zmian. Kawowy aromat wciąż bardzo wyraźny. Mam jednak wrażenie, że teraz jest bardziej ułożony. Taki bardziej wkomponowany, mniej kanciasty. Skojarzyło mi się z kawowymi cukierkami Kopiko. Bardzo przyjemny. W smaku to jest bardzo przyzwoity stout. Ja bym go podciągnął pod FES (Foreign Extra Stout), bo jest bogatszy, daje więcej wrażeń. A co z kawą? Jest. Daje cierpkość i zdecydowanie kawowy posmak.

Piwo wciąż udane. Może nawet lepsze niż rok temu. Wygląda na to, że leżakowanie służy kawie. Mam jeszcze jedną butelkę. Otworzę ją za kolejny rok, lub 2.