Kategorie
Po piwku

[Po piwku] Chcesz pomagać? Płać!

Niniejszym inauguruję dział „Po piwku”. Pojawią się w nim wszelkie sprawy, które nie są związane z piwem, warzeniem piciem, choć czasami ciężko będzie te tematy zrozumieć, nie wypijając wcześniej choć jednej buteleczki. Dział będzie bardzo nieregularny. Być może nawet będzie to jedyny temat, który się w nim pojawi.

No ale do sedna. Właśnie wsłuchałem jednego ze starych odcinków podkastu „Podnośnik”, w którym pewna młoda dama opowiadała o swoim pobycie w Afryce. Ja w Afryce też kiedyś byłem, a mianowicie mam zaliczone dwa hotele w Tunezji i w Egipcie w trybie all inclusive. Mój pobyt, to czysta komercja, a dziewczyna z podkastu była na wolontariacie. Czyli szczytna idea, pomoc słabszym. W jej wypadku chodziło o żółwie z Keni, które nie zdanżają do wody, albo idą w złą stronę, albo je rybacy złowią. Nie kpię z tego w ogóle, bo w żadnym wypadku nie mam zamiaru szeregować pomocy wedle stopnia zapotrzebowania lub ważności. Jak ktoś chce do hospicjum, niech idzie do hospicjum, jak ktoś chce wysiadywać jajka, niech wysiaduje. No dobrze, może troszeczkę kpię, ale to tylko na potrzeby mojej ironicznej natury. Także na potrzeby dalszej treści zakładam, że pomaganie, wolontariat, bezinteresowność, empatia itp. to pojęcia pozytywne.

No to co? No chodzi o to, że dowiedziałem się z podkastu, że wolontariat w Afryce to w pewnym sensie biznes turystyczny. Normalnie z cennikiem, folderami, hotelami. Wolontariusz płaci za pobyt, a następnie opiekuje się jajkiem, lub żółwiem. To płacenie jest tu kluczowe, bo oznacza, że chętnych do pomocy jest więcej, niż możliwości jej udzielenia i można ustalić taryfę. Chcesz dać dziecku lizaka? 10$. Chcesz zaopiekować się zranioną trąbą? 50$. Nie chcę napisać, że wolontariat żeruje na kimś, bo jestem pewien, że jest różnie. Ale system jaki powstał wokół biedy jest, moim zdaniem, patologiczny. System, w którym zapewne działają wspaniali ludzie.

Co to jest system i jak bardzo wpływa na nasze otoczenie? Gdzieś słyszałem, że w Polsce mamy przerażającą liczbę amputacji. Statystyki są porównywalne z rejonami konfliktów zbrojnych. Nie weryfikowałem tego, ale dla dalszych wywodów to nie ma wielkiego znaczenia, bo chodzi jedynie o ilustrację problemu. Chodzi o amputacje po powikłaniach cukrzycowych. Zakładam, że w Polsce lekarze są przynajmniej średnio tak samo dobrzy, jak na całym świecie. Statystyczny, polski lekarz nie jest bardziej skłonny obcinać kończyn swoich pacjentów, niż lekarz niemiecki, amerykański, czy fiński. Ale coś powoduje, że jednak to robi. System, procedury itp. Po prostu amputacja jest lepiej wyceniana, obarczona mniejszym ryzykiem finansowym, niż długoletnie leczenie. Dzięki temu myśli lekarza są jakby przekierowywane raczej na chirurgię, niż farmację.

Analogicznie, jeśli chodzi o Afrykę, skoro działa tam Wolontariat S.A., to czy nie będzie on dążył do maksymalizacji biedy, pokrzywdzonych żółwi, poranionych słoni?

Ponieważ jak przystało na tytuł działu, jestem po piwku, więc może dlatego trudno mi znaleźć puentę. A może i bez tego piwka trudno było by coś sensownego napisać. Ja jeszcze pomyślę, a tym czasem na zdrowie i pijcie dobre piwo.