Kategorie
Degustacje

Leśny dziad z kielicha

Leśny Dziad

Karuzela dzisiejszych wpisów ruszyła i kręci się, kręci się koło za kołem. Nie ma czasu na postoje. Wpis też mógłby pojawić się tydzień temu, ale się nie pojawił i dobrze, bo mam nowe wrażenia. Spróbowałem Leśnego Dziada i tak się zaprezentował.

Pierwsza degustacja była tydzień temu, podczas warzenia american stoutu. Nawet można o tym posłuchać w podcaście. Dziś wypiłem kolejną butelkę i mam nowe wrażenia.

  • Wygląd

Piękna, biała czapa piany. Dosyć solidna. Piana to jest coś, co mi się udaje chyba zawsze. Albo bardzo często. Trudno mi sobie przypomnieć moje piwo, które by miało niską pianę. Kolor bursztynowy, lekko opalizujące. Oczywiście nie jest to przejrzystość koncernowego lageru, ale piwo całkiem czyste. Natomiast jak zawsze powtarzam, że jest to parametr, na który najmniej zwracam uwagę.

  • Zapach

UWAGA! NIE PIJ ZMROŻONEGO! Tak jak koncerny prześcigają się w umieszczaniu na swoich opakowaniach wskaźników temperatury, które pojawiają się przy 4 stopniach, w reklamach piwo trzymane jest w lodzie, tak ja uprzedzam, że prawdziwe, dobre piwa temperatury się nie boją. W Leśnym Dziadzie doświadczyłem tego na własnej skórze. Przy pierwszej degustacji wyciągnąłem piwo prosto z lodówki i od razu przelałem do kielicha. Piwo było smaczne, orzeźwiające, ale prawie nie pachniało. Nawet zacząłem mówić w podcaście, że jestem zawiedziony, bo przecież i słód wędzony i te pędy sosny, a tu nic. Ale od minuty mijały, piwo się ogrzewało i w końcu oddało piwowarowi co piwowarskie. W końcu zaciągnąłem się lasem. Bardzo wyczuwalne aromaty żywicy sosnowej. O to chodziło. Nota bene długo nie mogłem domyć fermentora po tej filtracji przez pędy. Ścianki były klejące od żywicy. W pierwszej degustacji byłem zawiedziony brakiem zapachu dymu. W końcu 2/7 zasypu to był słód wędzony bukiem. Ale za drugim razem wędzonkę już poczułem. Subtelna i przyjemna. Myślę, że powinna przejść przez nos nawet laikowi.

  • Smak

Grzeje w przełyk. Zaskakujące, bo alkoholu w tym piwie nie jest zbyt dużo. Zatem co grzeje? Nie wiem, ale to jest miłe. Goryczka solidna, taka jak lubię. Wydaje mi się, że ostatnio coraz lepiej udaje mi się utrzymać w ryzach moją szufelkę od chmielu. Wędzony słód wyczuwalny.

  • Podsumowanie

Jestem zadowolony. Udane piwo. Zdecydowanie udało mi się osiągnąć leśny charakter. Jest i dym i zapach sosnowy. Będę popijał z przyjemnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *